PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


29.01.2019, 13:13  Rozmaitości  Kultura i rozrywka
wstecz

"Baby face" w ringu i na... ciasteczku


Wzrost 191 cm, waga - ponad 100 kg, w ringu prawdziwy czołg, który demoluje przeciwników. Ale jest też inna twarz Adama Kownackiego. Jedna z nowojorskich restauracji umieściła jego podobiznę na... ciasteczku. Nie na darmo bokser ma przezwisko "Baby face"...

Nokautując w drugiej rundzie Geralda Washingtona na gali na Brooklynie, Adam Kownacki udowodnił, że jest kandydatem na mistrza świata. "Moja kariera idzie do przodu, toczę w Barclays Center kolejne dobre walki, będę pierwszym polskim mistrzem świata" - zapowiedział po wygranej walce "Baby face".


Jednak fani zwrócili uwagę na inną wypowiedź. Jeszcze w ringu, kończący w marcu 30. lat Kownacki dziękując żonie za wsparcie ujawnił, że wkrótce będzie ojcem. A rodzina to bardzo ważna sprawa w jego życiu.


Do USA wyjechał z rodzinnej Łomży, gdy miał siedem lat. W Stanach mieszkają jego rodzice i dwaj młodsi bracia. Żonę Justyn e poznał 10 lat temu. Do dziś odwiedza dziadków w Łomży, gdy przylatuje do Polski.


Jak zaczęła się jego kariera? "Miałem 15 lat, zacząłem trenować na Astorii, chodziłem pół roku z kuzynem, potem on odszedł, bo zmienił pracę i nie mógł trenować, a ja się w sporcie zakochałem i zacząłem sam trenować" - opowiada w jednym z wywiadów. Wcześniej oglądał walki Andrzeja Gołoty i był zauroczony. Jednak, żeby mógł zajmować się boksem, jego żona pracowała na dwa etaty...


Ostatnio z finansami jest trochę lepiej. Za walkę z byłym mistrzem świata federacji IBF Charlesem Martinem zainkasował 100 tys. dolarów. Chociaż po opłaceniu zespołu treningowego i podatków do kieszeni trafiło ok. 60 proc. tej sumy. Za walkę z Arturem Szpilką, którego znokautował, Kownacki również otrzymał 100 tys. dolarów.


Jak wygląda jego dzień? "Rano wstaję, siłownia, odpoczynek, obiad, boks, odpoczynek" - wylicza dość monotonny program dnia Kownacki.


Nie imprezuje, nie pije, nie łowi ryb, bo "rybka lubi pływać", a z niego żaden kompan do kieliszka. Co pozostaje? Rodzina. To jego miłość i jego hobby.


Jada polskie jedzenie. bo jest - jak mówi - Polakiem z krwi i kości. I mistrzem w robieniu jajecznicy. Ale przed walką musi uważać na wagę.


"Jest taka restauracja, gdzie zawsze jadę z braćmi i z żoną na śniadanie. Zaskoczyli mnie ciastkami z moją podobizną. To było przyjemne, że ludzie mnie doceniają" - mówił Kownacki w rozmowie z komentatorem boksu Andrzejem Kostyrą.


Jego przydomek to "Baby face" (dziecinna buźka). Wielu się na nią nabrało. Bo gdy Kownacki wchodzi na ring, wcale nie przypomina lekko otyłego, dziecinnego faceta. Jest agresywny i nieustępliwy, o czym wielu już się przekonało.


Czy jestem już gotowy na walkę o mistrzostwo świata? A czy ja muszę jeszcze kogoś przekonywać? - odpowiada Adam "Baby face" Kownacki... (PAP Life)


zig/ jbr/



Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.