PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


20.03.2019, 14:14  Rozmaitości  Kultura i rozrywka  Wywiad  Turystyka
wstecz

Szymon Radzimierski - 12-letni łowca przygód (wywiad)


Zdobył popularność jako mały podróżnik - odwiedził prawie 40 krajów świata. Od niedawna 12-letni Szymon Radzimierski realizuje się również jako aktor. "Władcy przygód. Stąd do Oblivio" to pierwszy film, w którym zagrał główną rolę. Premiera 21 marca.

PAP Life: Czym jest owa tajemnicza kraina Oblivio, które pojawia się w tytule filmu?


Szymon Radzimierski: Tak naprawdę, nie jest to przekazane w filmie, ale ja sobie wyobraziłem to miejsce. Z jednej strony jest to kraina muzyki, gdzie każdy uwielbia muzykę i sam ją wykonuje. Ale tym, co przeszkadza jej mieszkańcom w byciu szczęśliwym, są Łowcy Głów. Są to reżimowi policjanci, którzy nie mają żadnej litości. Jeśli ktoś próbuje stamtąd uciec, być wolnym, próbują go zdeatomizować. A co to jest deatomizacja, tego dowiemy się w filmie.


PAP Life: Twój bohater, Franek, poznaje przybysza z tej krainy.


S.R.: Z Oblivio do naszej rzeczywistości przeskakuje pewien szalony rock'n'rollowiec - Eddie. Franek oraz Izka spotykają go na skutek nieudanego eksperymentu. Za nim lecą Łowcy Głów. Tak rozpoczyna się ta cała przygoda...


PAP Life: Jakim chłopcem jest Franek?


S.R.: Franek jest introwertyczny, zamknięty w sobie. Boi się świata ze względu na pewne traumatyczne wydarzenie, które miało miejsce w jego życiu. Eksperymenty i wynalazki stały się dla niego odskocznią. Spotkanie Izki bardzo dobrze na niego działa, bo wyciąga go do świata. Franek i Izka są jak yin i yang - przeciwieństwa, które się przyciągają i uzupełniają.


PAP Life: Czy są jakieś podobieństwa między tobą a Frankiem?


S.R.: Obaj uwielbiamy eksperymentować. Ale nie chodzi tu o takie eksperymenty, jakie robi Franek. Nigdy w życiu nie wymyśliłbym lotni! Ja na przykład piszę książki. Napisałem już dwie - "Dziennik łowcy przygód. Ekstremalne Borneo" oraz "Dziennik łowcy przygód. Etiopia - u stóp góry ognia". Teraz pracuję nad trzecią. I w każdej z tych książek używałem innych środków pisarskich.


PAP Life: Czy pamiętasz jakieś trudne momenty z okresu pracy nad filmem?


S.R.: Pamiętam najdłuższą scenę kręconą na planie - to były bodaj 32 duble, kilka godzin pracy. W mastershocie chodzi o to, że jedną scenę kręci się za pomocą jednego ujęcia, przy pomocy kamery, która się przemieszcza na wózku. Taki materiał nie ma żadnych cięć.


Ciężkie jest też to, że aktor gra niezależnie od pogody. Kręciliśmy na dachu, gdzie temperatura przekraczała 40 stopni, a ja musiałem mieć na sobie kurtkę, długą koszulę i spodnie. Było tak gorąco, że dach trzeba było polewać wodą, bo papa się topiła i zapadał się, gdy się po niej chodziło. Kiedy indziej byłem w koszulce i spodenkach, kiedy na dworze były tylko cztery stopnie.


PAP Life: Wiem, że masz ambicje nie tylko aktorskie, ale też i reżyserskie.


S.R.: Tak, bycie reżyserem jest moim marzeniem. Uwielbiam wymyślać różnego rodzaju rzeczy, odgrywać sam ze sobą jakieś scenki. Dlatego chciałbym spróbować sił jako reżyser. Oczywiście, byłbym także scenarzystą, bo w dzisiejszych czasach większość reżyserów działa wielozadaniowo. Chciałbym też skończyć szkołę operatorską.


PAP Life: Jak godziłeś pracę na planie z obowiązkami szkolnymi?


S.R.: Kręciliśmy przez jeden cały miesiąc wakacji. Drugi miesiąc pracy przypadł już na rok szkolny - to był wrzesień. Mieliśmy jeszcze kilka dni zdjęciowych w październiku, ale to w większości były weekendy. Nie miałem wbrew pozorom dużo do nadrobienia, bo nowy rok szkolny zazwyczaj rozkręca się powoli. Musiałem napisać kilka kartkówek, testów. Łatwiej mi znaleźć motywację do intensywnej nauki, gdy wiem, że przede mną jakiś ciekawy projekt, że wkrótce wyjadę w kolejną podróż.


PAP Life: Gdzie spędziłeś ferie zimowe?


S.R.: W Ugandzie i w Kenii. Najpierw pojechaliśmy do Kenii do sierocińca, gdzie zaadoptowaliśmy na odległość dwójkę dzieci - braci. Zastanawialiśmy się, co takiego moglibyśmy zrobić, żeby uszczęśliwić tamtejsze dzieci, a przy okazji je edukować. Tak narodził się pomysł projektu "Książka dla Afryki". Ludzie z całej Polski przesyłali nam książki i przybory szkolne. Dokupiliśmy 120 kg bagażu, żeby móc to przetransportować samolotem, ale i tak nie wszystko udało się nam zabrać.


PAP Life: Czy to, że wypowiadasz się tak dojrzale i zajmujesz się tak ambitnymi projektami, oznacza, że otaczają cię głównie dorośli?


S.R.: Bardzo lubię rozmawiać z dorosłymi, ale przeważnie utrzymuję kontakt nie z osobami w wieku 30, 40 lat, tylko takimi w okolicach osiemnastki. Integruję się ze wszystkimi grupami wiekowymi. Na zielonej szkole uwielbiam spędzać czas z moją klasą.


PAP Life: Na premierę "Władców przygód" przyszedłeś wraz z rodzicami. Czy masz w nich oparcie, jeśli chodzi o realizowanie swoich pasji?


S.R.: Moi rodzice bardzo mnie wspierają. Jeśli coś robię, mówią mi: "Szymon, lubisz to? Rób to! Musisz robić coś, co ci się podoba". I ja też wychodzę z takiego założenia, że życie jest krótkie, więc trzeba po prostu wykorzystywać je w pełni - spełniać swoje pasje, pielęgnować je, bo to jest coś naprawdę ważnego.


PAP Life: Zabrzmiałeś jak mówca motywacyjny.


S.R.: Robię w większości prezentacje o podróżach, w które wplatam różnego rodzaju ważne tematy - o tym, że musimy być uczuleni na krzywdę innych ludzi, że warto realizować swoje pasje. Dotychczas takich wykładów wygłosiłem kilka. Jeden z nich - po angielsku, był dla menedżerów Fujitsu, więc jestem z tego naprawdę dumny. Tak w ogóle, to uwielbiam język angielski. W tym roku zdałem First Certificate in English.


Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


ag/ jbr/



Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.