PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


27.03.2019, 09:09  Rozmaitości  Wywiad
wstecz

Pastafarianie, czyli wierzący w... Latającego Potwora Spaghetti (wywiad)


Niezliczeni zostali dotknięci Makaronową Macką, choć na polskim fanpageu pastafarian, czyli wyznawców Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, jest prawie 115 tys. Czy ich wiara to tylko żart i pretekst do zjedzenia włoskiego dania? Naczelny przełożony Krzysztof Listowski przekonuje, że nie...

PAP Life: Skąd pomysł na założenie Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, a zwłaszcza jego filii w Polsce?


Krzysztof Listowski: Na płaszczyźnie duchowej przyczynek wydaje się być dość jednoznaczny. Każde z nas - niezależnie od płci, narodowości, wykształcenia czy poziomu zamożności - w pewnym momencie poczuło to, co nazywamy dotknięciem Makaronowej Macki. Osoba "dotknięta" uświadamia sobie w jakimś stopniu swą potrzebę stworzenia więzi z Potworem i zaczyna dążyć do jej zrealizowania. Obecnie takie osoby znajdują nas choćby na Facebooku i przychodzą na spotkania - kiedy jednak spotkań jeszcze nie było, musieli sobie radzić w inny sposób, stąd założyli PKLPS.


W przypadku światowym rzecz miała się nieco inaczej - wierzymy, że Bobby Henderson został "dotknięty" (cudzysłów wynika z duchowego aspektu tego procederu) mocniej, niźli inni, stąd mógł cały ruch zainicjować. Przedstawicielstwa poszczególnych krajów zaś powoływały się tylko na jego słowa i otrzymywały odeń zezwolenie na samodzielne prowadzenie filii. Gdyby zastanowić się nad bardziej ziemskimi czynnikami, była to najpewniej chęć funkcjonowania w ramach wiary, która nie rości sobie prawa wyłączności, a wręcz wspiera liberalizm religijny.


PAP Life: Czy pastafarianie rzeczywiście wierzą w Latającego Potwora Spaghetti, czy jest to "tylko" pretekst do spotkania się miłośników tego włoskiego dania, a może forma żartu? Proszę nie zrozumieć mnie źle, jednak wielu ludzi myśli, że właśnie tak jest.


K.L.: Nie rozumiem pani redaktor źle, jest to jak najbardziej uzasadnione pytanie. Sam również byłem z początku sceptycznie nastawiony do tej koncepcji. Żeby wypowiadać się w imieniu wszystkich, nie posiadam ani władzy, ani wiedzy. Ja wierzę. Wielu mi znanych deklaruje analogicznie. Niektórzy postrzegają to jako eksperyment myślowy, uznając, że można taką wiarę założyć. Inni z kolei w ogóle nic nie mówią, a ja nigdy nie pytam. W tej religii wiara w Potwora nie ma kluczowego charakteru. Potworowi znacznie milszy, kto nie wierzy, a czyni dobrze, aniżeli ów, kto źle czyni, a wierzy. Jeśli jakakolwiek wiara komuś pomaga, niech wierzy. Jeśli przeszkadza, lepiej dla wszystkich, by przestał.


PAP Life: Ilu jest pastafarian w Polsce, a ilu na świecie?


K.L.: Na świecie deklaracje sprzed bodaj 5 lat mówiły o kilkunastu milionach, nowszymi danymi nie dysponujemy, gdyż nie utrzymujemy kontaktu ze światową centralą. W przypadku polskim jest jeszcze trudniej. Najprościej opisać poparcie na Facebooku, wynoszące na ten moment ok. 115 tysięcy polubień. Trudno orzec, czy to wiarygodne dane, ale lepszych nie mamy - wciąż walczymy o rejestrację, a aż do jej zakończenia nie wolno nam przetwarzać danych osobowych. Pozostaje zatem szacować, że przez nasze spotkania przewinęło się kilka tysięcy osób, natomiast liczbę aktywistów, którzy nie mają "efemerycznego" charakteru, szacuję na ok. 300.


Nie można jednak zapominać, że jesteśmy religią indywidualistyczną, w której jakikolwiek kolektyw ma charakter fakultatywny. Absolutnie dowolna może być liczba ludzi, którzy są pastafarianami - że się tak wyrażę - in pectore (w sercu), w sposób całkowicie prywatny; ich wiara jest jak najbardziej pełnoprawna, nikt nie musi o niej wiedzieć. Jedni lubią nasze spotkania, a innym to zupełnie nie jest do szczęścia potrzebne. Każda z tych dróg jest na równi uprawniona.


PAP Life: Jak wyglądają spotkania (najbliższe już w piątek w Warszawie) wyznawców tej wiary?


K.L.: Mają one formułę łatwą do przyswojenia i zrozumienia, większość uczestników dość szybko potrafi wczuć się w klimat. Elementem stałym jest piwo i makaron. Do tego dochodzą relacje stricte koleżeńskie, czyli rozmowy o życiu, pracy, studiach czy relacjach interpersonalnych. Ilekroć pojawiają się nowe osoby, staramy się zminimalizować ich poczucie alienacji. Przedstawiciel naszego duchowieństwa dosiada się do nich i "zagaja" niezobowiązującą rozmowę; staramy się dowiedzieć, jak debiutant się o nas dowiedział, co go do nas przyciągnęło, "kim jest i dokąd zmierza" - w żadnym razie nie jest to przesłuchanie czy inna rozmowa kwalifikacyjna, jedynie pomaga to rozeznać, czy to człowiek na pewno do nas (czasami w danym lokalu odbywa się więcej niż jedno wydarzenie i ktoś zwyczajnie pomylił stoliki), o czym lubi rozmawiać, a może są tematy, których przy nim nie poruszać.


Taka procedura nie dotyczy ekstrawertyków, którzy wchodzą i od razu czują się jak u siebie, bo takich już po kilku minutach czasem trzeba siłą od rozmówców odrywać, by choćby dla celów informacji statystycznej spytać, czy dowiedzieli się o nas ze strony internetowej Kościoła, z mediów społecznościowych od znajomych czy z innych źródeł.


Po pewnym czasie rozmowy samoistnie przenoszą się na tematy etyczne, filozoficzne i religijne. Debatujemy o rejestracji, planujemy wydarzenia, rozdajemy materiały programowe, zastanawiamy się nad dalszą działalnością. Niektóre gminy wytwarzają własne, lokalne elementy stałe, inne pracują bardziej spontanicznie. Każde spotkanie jest inne i w jakiś sposób niepowtarzalne.


Z Krzysztofem Listowskim, naczelnym przełożonym Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).


pau/ jbr/


Załączniki
WARSZAWA SĄD ADMINISTRACYJNY PASTAFARIANIE WYROK
Warszawa, 08.04.2014. Członkowie Kościoła Latającego Potwora Spaghetti m.in. Członkowie Kościoła Latającego Potwora Spaghetti Paweł Ziemba (C) i przełożona gminy poznańskiej Joanna Lewandowicz (L) przed budynkiem sądu po zakończeniu rozprawy w sprawie odmowy wpisu Kościoła Latającego Potwora Spaghetti do rejestru kościołów i innych związków wyznaniowych, w Wojewódzkim Sądzie Administracyjny w Warszawie, 8 bm. Sąd nakazał Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji ponowne rozpatrzenie wniosku o rejestrację związku wyznaniowego pastafarian. (tg/awol) PAP/Tomasz Gzell

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.