PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


02.04.2019, 15:15  Rozmaitości  Pupile  Wywiad
wstecz

Zofia Zaniewska: żeby pomóc psu, trzeba postawić swój świat na głowie (wywiad)


"Merdający ogon może znaczyć bardzo wiele rzeczy" - przestrzega Zofia Zaniewska, psia behawiorystka i trenerka. Podstawą dobrej komunikacji ze zwierzęciem jest zrozumienie jego języka, doradza w rozmowie z PAP Life.

PAP Life: Bycie psią behawiorystką to może być sposób na życie?

 

 

Zosia Zaniewska: Może! Ale jest to trudny zawód. Praca behawiorysty to pomoc psom, ale poprzez współpracę z człowiekiem. Dlatego często musimy stanąc na głowie, aby wytłumaczyc coś opiekunowi. Musimy szukac takich form przekazu,a by opiekun wprowadził  zaproponowane zmiany. Nawet przy prostych problemach z psem, przy braku zaangazówania ze strony opiekuna może ciężko być osiągnąć nam sukces. Sama, oprócz prowadzenia konsultacji, prowadzę, razem z mężem szkolenia na trenerów i behawiorystów psów. Jednym słowem, nie żyję tylko z tego, że jeżdżę do klientów, ale kształcę też ludzi, którzy mają wykonywać mój zawód. 

 

 

PAP Life: Kto do pani trafia, z jakimi problemami?

 

Z.Z.: Najczęściej są to agresywne psy. W 99 proc. podłożem tej agresji jest lęk. Tak naprawdę, trafiają do mnie lękliwe psy, które wyrażają swoje emocje właśnie poprzez ugryzienie, pokazanie zębów, warknięcie, oszczekiwanie. Najczęściej klient mówi: "mój pies jest agresywny".

 

PAP Life: Ile czasu trzeba poświęcić, żeby wyprowadzić tego psa z agresji?

 

Z.Z.: Bardzo, bardzo różnie. Najwięcej zależy od skali problemu, jak długo pies żył w tych emocjach, ile razy to zachowanie mogło się utrwalić. Dużo zależy od zaangażowania opiekuna, od zrozumienia, że jego pies ma problem, a nie jest złym psem. Psu trzeba pomóc zrozumieć jego emocje, bardzo często trzeba wówczas postawić swój świat na głowie. Żeby nie dopuścić do kolejnych takich zachowań, i żeby pies w końcu zaczął się czuć bezpiecznie, zauważył, że nie ma potrzeby np. oszczekiwać ludzi lub psy.

 

PAP Life: Czy problemy z psami biorą się stąd, że pies miał jakieś traumatyczne przeżycia?

 

Z.Z.: Uściślijmy, co nazwiemy traumą. Trauma dla psa, to może być złe traktowanie, bicie, tak. Ale też wystarczy, że obcy człowiek pogłaskał naszego psa na spacerze, a nasz pies był na smyczy. To wystarczy jako traumatyczne przeżycie dla psa. My sobie nie zdajemy sprawy, co nasz pies tak naprawdę przeżywa, w takich - dla nas "normalnych" - sytuacjach. Najczęściej to wynika z braku komunikacji między opiekunem a psem.

 

To jest też skutek tego, że ludzie nie znają języka psów. Ich język składa się w znacznym stopniu z mowy ciała. A ludzie kompletnie jej nie znają. To jest zupełnie inny język. My do nich mówimy po polsku, one do nas po psiemu i nie zazębia się to w ogóle, niestety. Jasne, że możemy nauczyć psa naszego języka i uczymy, ćwiczeniami, komendami, ale my też musimy nauczyć się psiego języka. Wydaje nam się, że merdający ogon oznacza, że pies na pewno jest zadowolony. A merdający ogon może znaczyć bardzo wiele rzeczy. Ten język jest bardzo rozbudowany, trzeba go zgłębić, jeżeli nam zależy, żeby go zrozumieć, i żeby nasz pies czuł się komfortowo, możemy uniknąć wielu traum. I zapobiec utrwaleniu się tych zachowań, które potem postrzegamy jako problemowe, agresywne.

 

PAP Life: Znam fundację, gdzie pracownice jeżdżą po kraju i ratują szczeniaki z różnych opresji, wyciągają z jakichś kanałów i innych nieprzyjaznych miejsc. Czy decydując się na wzięcie szczeniaka, który miał dramatyczną historię, już wiadomo, że będziemy potrzebować pomocy?

 

Z.Z.: Każdy, kto bierze psa jest skazany na pracę z kimś, kto przetłumaczy ten psi język i pomoże się nauczyć tego języka. Czy to szczeniak z hodowli, czy to szczeniak wyciągnięty z kanału - trzeba poznać ten język. Jednak psy po takich przejściach, odebrane za wcześnie od matki, są lękliwe, bo poznały świat od tej okropnej strony. Trzeba od razu zacząć działać. Musimy się cofnąć i pokazać temu szczeniakowi, że świat nie jest straszny i zacząć mu pokazywać, że jest fajny.

 

PAP Life: Kolejny raz pani podkreśla, że nie znamy języka psów. Może więc pani coś zdradzić?

 

Z.Z.: To też zależy od kontekstu i od psa. Np. większość psów na spacerach wcale się nie chce ze sobą przywitać. To jest mit. Większość psów chce, w warunkach spacerowych, typowych - smycz, ciasny chodnik - ominąć tamtego drugiego psa. I jeżeli uświadamia sobie, że nie ma jak ominąć, nie ma jak uciec, bo jest na smyczy, to zaczyna szczekać i jakby się wyrywać do tamtego psa. Tak robi, bo chce oddalić zagrożenie. A my to odbieramy: ciągnie, bo chce się przywitać. A pies chce zwiększyć dystans. Bardzo często takim sygnałem, czego uczę klientów już na pierwszych zajęciach, jest, gdy pies się zatrzyma na chwilkę, zejdzie na bok, widząc drugiego psa. To jest sygnał demonstracyjny, komunikacja między psami, że chce zejść na bok. Oczywiście, nie każdy pies jest taki, ale takich przypadków chęci ominięcia jest bardzo wiele. Merdający ogon oznacza, że pies jest pobudzony, a nie, że jest zadowolony. Bardzo często psy, które ze sobą walczą, merdają ogonami.

 

Z Zofią Zaniewską - absolwentką stosowanej psychologii zwierząt oraz magister bioetyki, behawiorystką COAPE oraz trenerem psów rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life).

 

dki/ jbr/


Załączniki
UL. HANSA KLOSSA W LUBLINIE
Lublin, 06.12.2012. Ulica Hansa Klossa , pamiętnego Agenta J-23 , bohatera serialu - Stawka większa niż życie , nieformalnie nazwana tak przez jednego z mieszkańców miasta ponad 10 lat temu. Autor przedsięwzięcia ma nadzieję, że nazwa przyjmie się automatycznie. (wp/awol) PAP/Wojciech Pacewicz

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.